Czarny łabędź (ang. Black Swan, 2010) − amerykański thriller psychologiczny w reżyserii Darrena Aronofsky’ego. W rolach głównych wystąpiły Natalie Portman oraz Mila Kunis, które wcieliły się w role nowojorskich baletnic występujących w Jeziorze łabędzim.
Obraz otworzył 67. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji 1 września 2010 roku. Następnie film był prezentowany na festiwalach filmowych w Toronto i Londynie.
Fabuła:
Nowojorska opera wystawia balet Jezioro łabędzie. Reżyser Thomas Leroy (Vincent Cassel) decyduje się na zastąpienie dotychczasowej primabaleriny Beth MacIntyre (Winona Ryder) młodszą baletnicą Niną (Natalie Portman). Nina mieszka wraz ze swoją despotyczną matką Ericą (Barbara Hershey), byłą tancerką zespołu.
Koncepcja reżyserska zakłada granie przez primabalerinę dwóch ról: niewinnej Białej łabędzicy oraz zmysłowej Czarnej łabędzicy. Nieoczekiwanie Ninie wyrasta konkurentka w postaci zdolnej Lily (Mila Kunis). Nina idealnie pasuje do Białej łabędzicy, natomiast Lily stworzona jest do roli Czarnej łabędzicy. Rywalizacja tancerek zmieni się nieoczekiwanie w dziwną relację, a w samej Ninie powoli ujawnia się ciemna strona jej osobowości.
Inspiracje dla filmy:
W filmie zostały przedstawione niektóre wydarzenia z życia i kariery baletowej Diany Wiszniowej, jako sceny z życia Niny Sayers. Wymieniana jest np. scena, w której Nina wychodzi na scenę ociekając krwią i tańczy mimo poważnego zranienia się za kulisami ostrym przedmiotem. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Metropolitan Opera, w czasie spektaklu Romeo i Julia, w którym główną partię zatańczyła Wiszniowa.
Diana Wiszniowa dostała propozycję zagrania roli Niny Sayers w filmie, jednak zrezygnowała ze względu na inne zobowiązania
Moja opinia:
Moim zdaniem film jest wspaniały, opowiada o miłości i pasji, która przeradza się w obsesję.
Obejrzałam ten film w odpowiednim momencie swojego życia co skutkowało iż ten film stał się dla mnie ogromną inspiracją.
zdecydowanie jeden z najlepszych filmów, które dotąd oglądałam :)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz